Spacer po Stambule – tego nigdy za dużo

Z Balatu pojechałyśmy kolejny raz oglądać meczety. Niestety tylko z jedną chustą, więc tylko moja siostra miała przywilej wejścia, a my w tym czasie obserwowałyśmy ludzi biegnących na modlitwę. I to dosłownie biegnących. Nigdy nie widziałam, żeby ktoś w Polsce z takim zaangażowaniem biegł i przepychał się, żeby zdążyć do kościoła na czas.
IMG_2541
Na bazarze zaopatrzyłyśmy się w słodycze. Dalej nie znam nazwy, ale jest pyszne!
IMG_2542
Pierwszym przystankiem był mój ulubiony Nowy Meczet.
IMG_2547
IMG_2548-horz
IMG_2550-horz
IMG_2552
IMG_2554
Widok na Wieżę Galata z Eminönü.
IMG_2556
IMG_2563
Z Eminönü przeszłyśmy na Sultanahmet. Obowiązkowo, w chłodne wieczory pijemy tam sahlep.
IMG_2564
Błękitny Meczet
IMG_2570
IMG_2571
IMG_2576
IMG_2578
Hagia Sophia
IMG_2583
Niedaleko Hagii Sophii i Błękitnego Meczetu, przy głównej drodze znajduje się cmentarz, który bardzo lubimy odwiedzać.
IMG_2584-horz
IMG_2589
Po drodze można kupić wszystko, co dusza zapragnie. Od słodyczy po torby LV.
IMG_2593
Trafiłyśmy też do miejsca znanego z palenia sziszy. Węgielki czekają na klientów.
IMG_2596
IMG_2602
Później wolnym krokiem poszłyśmy na Beyazit i przed bramą do Uniwersytetu Stambulskiego kupiłyśmy pieczoną kukurydzą.
IMG_2608
Gotowana w mleku, pieczona na ruszcie i posypana solą. Pycha!
IMG_2611
W końcu zaczęło padać, więc targowisko z panice zaczęło się pakować.
IMG_2612
Pora kolacji zaprowadziła nas do Eminönü, skąd widać pięknie podświetlony Meczet Sulejmana Wspaniałego.
IMG_2614
Znalazłyśmy też coś, czego nigdy nie próbowałyśmy. Kiszone ogórki, kiszona kapusta i woda po kiszeniu. Niestety nie wiem skąd ten czerwony kolor, ale jestem pewna, że to kolejny cudowny napój leczący kaca.
IMG_2617
Nowy Meczet. Zdjęcie spod Mostu Galata. Pionowe kreski na zdjęciu to żyłki wędkarskie.
IMG_2623
Z takim widokiem wszystko lepiej smakuje.
IMG_2626
Sałatka z krewetkmi Grażyny.
IMG_2628
Anchois Karoliny.
IMG_2629
I moja makrela. Wszystko świeże i bardzo dobre, chociaż podobno ryby nietutejsze, a importowane…