Kolejne urodziny mojej babci. Jak co roku my pieczemy tort dla niej, a ona wstaje o 4 rano, żeby ugotować coś dla nas. Tym razem niestety zabrakło ukraińskich przysmaków, za to objadałam się pączkami z dżemem malinowym i arbuzami z przydomowego ogródka.
Babcia mieszka w starym poniemieckim domu, kiedyś bardzo bogatym. Po przyjeździe z Łoszniowa zastali w nim sprzęt i luksusy, jakich nigdy nie widzieli. Z tamtych czasów pozostały już tylko wielkie stodoły, jeden piec kaflowy i stare posadzki.















