Buda (część 2)

Wjazd do Budapesztu od strony lotniska nie zapowiada niczego dobrego. Jest trochę jak obrzeża Berlina, trochę jak węgierskie miasteczka przy granicy z Austrią, ale raczej nie spodziewasz się, że jest tu tyle atrakcyjnych miejsc, bo jest bardzo szaro, niezbyt czysto, gdzieniegdzie przejeżdżają bardzo stare modele tramwajów. Myślałam sobie: “Matko i córko, przecież na zdjęciach Budapeszt wyglądał ładnie?!” I faktycznie wyglądał, ale o tym przekonałam się trochę później.

IMG_7933Z głównej części zamku przeszłyśmy w kierunku Baszty Rybackiej. I tu niespodzianka, bo pomiędzy zamkiem a basztą nagle przenosimy się na rynek starego polskiego miasteczka. Ładne kamienice i bruk tak mi się skojarzyły.

IMG_7936

IMG_7938

IMG_7941

IMG_7943

IMG_7944Kościół Świętego Macieja. Tradycyjnie już moją ulubioną częścią jest dach ze wzorkami.

IMG_7946

IMG_7948

Zuza znana jest z miłości do wody. Ta była wyjątkowo pyszna i zdrowotna, a chloru zawierała więcej niż “kranówa”.

IMG_7949Baszta Rybacka

IMG_7954

IMG_7955A za mostem Peszt.

IMG_7964

IMG_7966

IMG_7973

IMG_7976

IMG_7977

IMG_7978Po zejściu ze wzgórza przeszłyśmy się jeszcze uliczkami, bo patrząc na wszystko z góry wiedziałam, że jest tu niezła architektura.

IMG_7979

IMG_7981

IMG_7982

IMG_7983

IMG_7984

IMG_7985

IMG_7986

IMG_7988

IMG_7990