Bratysława, część trzecia

Upały nie sprzyjają prowadzeniu bloga. Mi ostatnio też nie sprzyjają, bo budzę się mokra, przychodzę do pracy w mokrych sukienkach, wracam mokra i w tej właśnie chwili piszę mokra bardziej niż zwykle, na dodatek przyklejają się do mnie różne dziwne rzeczy, które jak się okazuję mam na łóżku tudzież podłodze. 

Myślę, że to już ostatni post z Bratysławy, bo jak wszyscy wiemy zaległości nie są dobre i trzeba w końcu ruszyć z czymś innym :)

Przez miasto przechodzą stare mury zachowane w naprawdę świetnym stanie. 
Ta mała kamieniczka wyróżniała się pośród innych.
 Schodząc z zamku wchodzi się od razu w malowniczo położone uliczki.

 Obrazy zamiast okien.
 W końcu centrum miasta.
 Teatr Narodowy w całej okazałości.

 Pan wychodzący z kanałów widnieje na prawie wszystkich pocztówkach.

 Podoba mi się, że ten stary i szary budynek jest przełamany takim ciekawym kolorowym elementem.

Przepiękny kolor chustki!
 Za miłość do ojczyzny!
 Gdzieś przy rynku.
Śladami Myszki Miki.

 Brama Michalska stała się moim ulubionym miejscem.
 Z wąskich uliczek widać mury zamkowe.
 Droga powrotna do Bramy Michalskiej.
 Syry na sprzedaż.

 Plac pod mostem zaadaptowano na skwerek z restauracjami.
 Ostatnie spojrzenie na stare miasto.