Bratysława, część druga

 Po niezbyt ciekawych widokach trafiłyśmy do pałacu prezydenckiego, zresztą bardzo ładnego i zadbanego. Niestety w pobliżu ktoś umieścił urządzenie odstraszające gołębie i nie można było tego wytrzymać. Na nas zadziałało, gołębie już się przyzwyczaiły :)

 Zamek na wzgórzu czekał na zdobycie.
 Po drodze minęłyśmy jeszcze kilka ładnych uliczek.
 W końcu wdrapałyśmy się na szczyt, gdzie niesamowicie wiało.
 Upadły Wien, czyli przygotowania do koncertu, na który się oczywiście nie załapałyśmy.

 Udało mi się zrobić kilka zdjęć historycznej części miasta.

 Drogi tato, piszę do Ciebie karteczkę! *doszła po prawie dwóch tygodniach*

 Na końcu były tez suweniry…
…tradycyjne zdjęcia do lustra… 
… i wszystko to, co akurat nie kojarzy się z miejscem, w którym byłam, ale oczywiście chciałabym to mieć :)