Fatih jakiego nie znałam

8616419297_215c6a33c0_cKolejny dzień z siostrą. Kilka godzin marszu, kolejne z łatwością zdobyte kilogramy, Meczet Sulejmana Wspaniałego, piękne widoki, Akwedukt Walensa, Vefa Bozacisi, szisza na Tophane i dużo tureckiego jedzenia.
 
Zaraz po śniadaniu gofry z różnymi dodatkami. Za dużo i za słodko, czyli tak jak powinno być. Na zdjęciu powyżej: krem waniliowy i czekoladowy, do tego bon bonsy, truskawki i banan.
IMG_2633
Krem czekoladowy, kandyzowane wiśnie, płatki orzechów laskowych i skórki pomarańczy.
IMG_2635
Słodycze z ulicznych budek.
IMG_2637
Teoretycznie gofry powinny nas zapchać na cały dzień, ale byłyśmy twarde, postanowiłyśmy jeść dalej.
IMG_2649
Dalej, piechotą przez „tematyczne ulice”* doszłyśmy do Meczetu Sulejmana Wspaniałego.
IMG_2650
Jeden z lepszych widoków na Bosfor.
IMG_2654
 
 
IMG_2655
 
 
IMG_2658
 
 
IMG_2660
 
 
IMG_2663
 
 
IMG_2664
 
 
IMG_2673
 
 
IMG_2674
 
 
IMG_2679-horz
 
Później przewodnik zaprowadził nas pod Akweduk Walensa, który zaopatrzał miasto w wodę prosto z Lasów Belgradzkich.
IMG_2682-horz
 
 
IMG_2687
 
Pod akweduktem za grosze można sobie porzucać w butelki.
IMG_2694
 
 
IMG_2699
 
Boza, w końcu Cię spróbowałyśmy! Pan profesor bardzo zachwalał i polecał.
Źródła mówią, że jest to napój bezalkoholowy przygotowywany ze sfermentowanej kukurydzy, jednak z tego co mi wiadomo jest tam jakieś 2-3% alkoholu i jest to sfermentowany bulgur. Miejscowi się tym zajadają (jest tak gęstę, że należy użyć łyżeczki), ja jednak nie jestem fanką smaku gnijących jabłek. Pierwszy „kęs” jest całkiem dobry, później jest niestety coraz gorzej.
IMG_2704
 
Vefa Bozacısı- lokal z tradycją sięgającą 1876 roku. Najbardziej odpowiednie miejsce do skosztowania bozy.
IMG_2705
 
 
IMG_2706
 
 
IMG_2707
 
 
IMG_2723
 
Ostatni wieczór siostry w Istambule, więc na koniec zaliczyłyśmy jeszcze sziszę miętowo-cytrynową.
IMG_2724
 
 
IMG_2738
 
 
IMG_2747
 
Do domu wróciłyśmy brzegiem Bosforu.
IMG_2752
 
A w domu czekał już na nas lahmacun z mielonym baranem…
IMG_2754
 
… i pide z kiełbaską i pieczonym baranem.
* Odnośnie „tematycznych ulic” zasada w Istambule jest taka, że jeżeli znajdziesz jeden sklepik z guzikami, to możesz być pewien, że do końca ulicy będziesz mijał tylko sklepy z guzikami. Tak samo jest ze wszystkimi innymi towarami. Moja ulubiona „branża” to cekiny i fotele dentystyczne.