PL + ISR

Wróciłam z Wiednia. Nie ma czasu na odpoczynek. Chwilę po tym wyjeżdżam do Wrocławia, gdzie spotykam się z dziesięcioma osobami z Izraela i dziewięcioma osobami z Polski. Ten tydzień jest hiper męczący.

Projekt zaczęliśmy od gry miejskiej, więc w upale biegaliśmy po mieście wymieniając się gadżetami z przechodniami i szukaliśmy punktów spotkań. Poszło nam bardzo sprawnie i w efekcie moja dziewczęca grupa prawie wygrała :) Jednym z punktów był zakup w barze mlecznym charakterystycznego dla Polski napoju- niestety w sobotę wszystko było pozamykane, więc zatrzymałyśmy się na kawie i ciastku. 
Oto i Almog czekająca na swój deser.
Najdroższe ciastko jakie kiedykolwiek jadłam. Kruchy spód i masa karmelowo-orzechowa. Strasznie słodkie i gdyby nie pomoc dziewczyn z pewnością wzięłabym je na później.
Inbal przez cały pobyt w kawiarni wypytywała Agę o polską muzykę, więc jako prezent musimy jej przygotować składankę polskich hitów.
W „Dwóch Małpach”.
Kamienice na Placu Solnym.
Wspaniały wrocławski ratusz.
Nieco przyozdobiony budynek Banku Zachodniego.
Vincenta dziewczyny poznały w klubie dzień wcześniej i przypadkowo spotkałyśmy go na rynku, gdzie planował swoje najbliższe poczynania w mieście. Dwa tygodnie mieszkał w Toruniu, gdzie robił badania, następnie odwiedził Warszawę i Kraków, a na koniec zostawił sobie Wrocław. We Wrocławiu spotkał nas i z nami też spędził swoje ostatnie godziny w Polsce, po czym rano po upojnej nocy poleciał do Lyonu.
Specjalne zadanie dla Inbal: pójść do przystojnego chłopaka, którego wypatrzyła i zapytać go o wszystkie punkty z listy, których jeszcze nie zrealizowałyśmy. Wykonane brawurowo :)
Jaś i Małgosia
Wszystkie Izraelki najbardziej zainteresowane były zakupami. Ponoć u nich dopiero wkrótce otworzyć mają niektóre sklepy (takie jak np. H&M) i głównym celem u nas była wizyta w Sephorze i Mango. Największą radość sprawiał im widok znajomych firm, przy których koniecznie trzeba było robić zdjęcia.
Po tłustej i ponoć typowo polskiej kolacji w Kurnej Chacie postanowiliśmy pokazać gościom jedną z największych atrakcji Wrocławia- fontannę multimedialną. Przejazd tramwajem trwał grubo ponad 40 minut, ledwo zdążyliśmy na ostatni pokaz… i szczerze mówiąc wolałabym na niego nie zdążyć. Nigdy nie ciągnęło mnie specjalnie, żeby ją zobaczyć, ale teraz już wiem, że nigdy więcej nie stracę swojego czasu, żeby wysłuchać muzyki z keyboardu i popatrzeć na kolorowe światełka. Izraelczycy natomiast byli zachwyceni.
W środku nocy dotarliśmy na Wyspę Słodową, gdzie w malutkim gronie chłopcy z Izraela spróbowali swojej pierwszej Wódki Żołądkowej Gorzkiej. Posmakowała im za bardzo i następny dzień był baaaardzo ciężki :)) Zapasy poleciały już do Tel Awiwu!