Temperatura była tak wysoka, że siedzieliśmy w spiżowym ogródku i chłodziliśmy się piwem miodowym (polecam wpaść, spróbować, polubić i wydać przypadkowo wszystkie pieniądze), dlatego zdjęcia w tym poście nazwane zostaną roboczo „leniwymi”, bo ani na chwilę nie ruszyłam się z aparatem.













