Byłam pewna, że jej nie dostanę. Obstawiałam, że wykopią mnie z powrotem do Stambułu i 700 zł pójdzie w błoto. Jako, że nie miałam nic do stracenia przyjęłam strategię: owiń się najładniejszą chustką, usmiechaj się jak najszerzej umiesz, stój grzecznie i cierpliwie w kolejce i MÓDL SIĘ. Oprócz tego ostatniego zadanie wykonałam i melduję, że jest to sposób dobry. Wiza do Iranu przyznana od ręki. Polecam!

Przy okienku lekkie zamieszanie, wszyscy kłębią się z wysoko uniesionymi paszportami i formularzami. Co chwilę wyczytywane jest nazwisko. Nerwowa atmosfera, nikt nie wie co robić i gdzie dalej pójść. Stoję więc i obserwuję ludzi – ubezpieczenie, okienko, formularz, okienko, wezwanie, kasa, okienko i wiza gotowa. Wszystko już wiem, więc podchodzę do ładnego pana i zaczynam działać.

Po pierwsze: UBEZPIECZENIE

Nie liczy się żadna plastikowa karta z chipem (tudzież bez). Liczy się tylko i wyłącznie wydrukowany dokument z polisą, po angielsku, na którym będzie napisane, że wiza jest ważna na terenie Iranu. Słowo Iran czasami w treści padać nie musi, czasami wystarczy zdanie „Ubezpieczenie na wszystkie kraje świata (ew. z wyłączeniem USA i Kanady)” i mamy 15$ w kieszeni. Jednak słyszałam o przypadkach, w których urzędnik odrzucał wszystkie ubezpieczenia, które słowa „Iran” nie zawierały, więc bądź na to przygotowany. Może okazać się, że nie masz tyle szczęścia co ja.
Polisę okazać należy w punkcie kontrolnym, gdzie dostajesz zatwierdzającą pieczątkę. Po pieczątce pora ustawić się w nastepnej kolejce. Gdyby jednak ubezpieczenie uznane nie zostało – trzeba będzie zapłacić i nową polisę zanieść do kolejnego okienka.

Po drugie: FORMULARZ

Wracasz do pierwszego i zarazem najbardziej zatłoczonego okienka – swoje musisz odstać. Trzeba będzie pokazać zatwierdzone (lub nowe) ubezpieczenie, pobrać formularz wizowy i uzupełnić go o wszystkie wymagane dane: imię i nazwisko, imiona rodziców, numer telefonu, numer paszportu, daty przylotu i wylotu z Iranu oraz dane kontaktowe sponsora wyjazdu. Sponsor wyjazdu jest tu rozumiany jako przyjaciel, z którym masz się spotkać na miejscu i u którego będziesz nocować lub hotel, w którym masz zarezerwowany nocleg.

Wszystko bardzo proste. Chyba, że przyjaciela nie masz (albo chcesz się go wyprzeć tak jak ja). I biletu powrotnego również. Masz za to rezerwację na jedną noc w hotelu oddalonym o 400 km od lotniska. Tutaj zaczynają sie lekkie schody, ale schody, które można pokonać w kilkanaście minut, najlepiej tłumacząc się w farsi. Hehe.

Zasada jest taka: jeżeli nie masz biletu powrotnego, musisz mieć w dłoni potwierdzenie rezerwacji hotelowej. Nie wiem jaki ma to związek, bo moja rezerwacja obejmowała tylko jeden dzień i nigdy nie dotarłam do zadeklarowanego hotelu, ale tak trzeba i już. Wydruk nie jest wymagany, ja przekazałam do biura swój telefon ze zrzutem ekranu. Podumali, niczego nie zrozumieli, ale zatwierdzili.

Po trzecie: WERYFIKACJA

Zebrane dokumenty wraz z paszportem zanosisz do okienka. Zostawiasz tam wszystko i czekasz. Czasem chwilę, czasem 3 godziny. Możesz też skorzystać z mojego sposobu, stanąć 2 metry od okienka, spoglądać na pracującego pana i uśmiechać się do niego jak tylko podniesie wzrok. Wtedy oczarowany pan porzuci resztę oczekujących i pobiegnie do drugiego pokoju, żeby przełożyć twój paszport na wierzch. Nie wiadomo tylko czy tak bardzo mu się podobasz, czy zwyczajnie nie może już na ciebie patrzeć…

Po czwarte: OPŁATA

Co jakiś czas wyczytywane są nazwiska. Dość zabawny moment, kiedy Pers próbuje poprawnie przywołać cię do okienka. Z moim nazwiskiem poszło całkiem sprawnie, bo jako jedna z niewielu zrozumiałam, że chodzi właśnie o mnie.
Tym razem dostajesz zgodę na wydanie wizy, z którą przenosisz się do kasy. Tam trzeba zostawić 50€, podpisać rachunek, wziąć dwie pozostałe kopie i jeszcze raz (już ostatni!) podejść do poprzedniego okienka. Jedna kopia dla nas, drugą zostawiamy w zamian za paszport.

Po piąte: WIZA DO IRANU

Być może ktoś zapyta Cię jak długo masz zamiar zostać w Iranie i na ile dni chcesz dostać wizę. Mnie nie zapytali, ale nie przeszkodziło mi to w wypowiedzeniu się i poproszeniu o 30 dni pobytu. Odpowiedzią było puszczone oko. I to był koniec moich starań. Wydruk, wklejenie do paszportu, pieczątka, podpis i droga do Iranu wolna.

Od momentu ustawienia się w pierwszej kolejce do momentu całowania jeszcze ciepłej wizy minęła równo godzina. Ani minuty dłużej, chociaż ludzi było sporo. Gwarancji uzyskania wizy nie ma, ale podczas mojego pobytu na lotnisku nikogo nie odesłano. Niektórzy mieli troszkę trudniej, bo ich narodowość stwarzała problemy, ale na końcu okazywało się, że wszystko da się rozwiązać. Wizy przyznawane były na 15 dni, z wyjątkiej tej mojej – trzydziestodniowej. O zdjęcia też nikt nie prosił.

Pamiętajcie, aby zachować kartę pokładową – będzie sprawdzana przy kontroli paszportowej. A później umożliwi odnalezienie i odebranie bagażu, który dawno temu został zabrany przez obsługę. I z pewnością jest w innym terminalu.

Moja wiza do Iranu wyrabiana była na lotnisku Imama Khomeiniego w Teheranie. Nie wiem jak cała procedura wygląda w innych miastach. Piszcie w komentarzach, jeżali macie inne doświadczenia :)

To pierwszy wpis dotyczący Iranu! Będzie ich jeszcze bardzo dużo, więc śledźcie www.muchawsieci.com oraz fanpage Mucha w sieci na Facebooku.

0
  • Trochę skomplikowane, ale jak widać na taki diabeł straszny jak go malują ;) Z niecierpliwością czekam na wszystkie relacje z Iranu

  • Dawno nie kupowałam ubezpieczenia, ale kiedy kupowałam, to było na „wszystkie kraje świata z wyłączeniem Kanady” – ale chyba taki zapis nie jest przeszkodą?

  • A do jakiego boga się modliłaś? Który załatwia wizę do Iranu? :D

    • Nasz za granicą nie widzi, więc można robić co się chce i trzeba się modlić to lokalnego :D

  • Cena informacja o wizach. Jakoś ciągle czytam, że będzie trudno i że należy zapłacić pośrednikowi.

    • Zawsze jest ryzyko, dlatego ja namawiać nie będę :) Może urzędnik miał dobry humor, może w dni nieparzyste przyznają wizy wszystkim – tego nie wiem :)

  • Z tym bardziej ubezpieczeniem nie zawsze jest prosto – zależy od tego na jakiego urzędnika trafisz. Moje ubezpieczenie nie zostało uznane, mimo że było że jest na cały świat. Wszyscy z kolejki musieli płacić, bez względu na gotowość I ubezpieczenie. Facet stwierdził, że jest napisane, że cały świat, ale nie jest osobno, że Iran :)

    • Masz rację, słyszałam o takich przypadkach, ale zupełnie o tym zapomniałam. Edytowałam tę część, żeby nikogo nie wprowadzać w błąd :)

  • Czyli modlitwy pomogły, bo wynika z tekstu, że nie było aż tak trudno ;)

  • Ja uwielbiam podróże i z chęcią zobaczyłam Iran..więc może kiedyś… Ale przyznam szczerze, że najbardziej nie lubię całej tej papierologii.

  • to ja miałam wszystko na odwrót :D ubezpieczenie na końcu, a i pan mi na słowo uwierzył, że Planeta Młodych u nich działa, chociaz początkowo był sceptyczny. no i żadnych kolejek nie było, ze mną razem 4 osoby. chyba plusy przylatywania w południe, bo jak nad ranem wylatywałam to zupełnie inny świat to lotnisko!

  • Jack

    To widzę, że całkiem sprawnie to jest. Kiedyś czytałem, że nie jest łatwo i załatwia się wizę przez pośredników. Tylko jak szukałem to cena była z kosmosu. Nie wiedziałem co zobaczyć i trochę się obawiałem tego kierunku. Niepotrzebnie, bo na miejscu okazało się, że to fascynujący ludzie. Można powiedzieć, że poszedłem trochę na łatwiznę, bo wybrałem po prostu małe biuro podróży (konkretnie to Wytwórnie Wypraw), która organizuje tam objazdówki 18-sto dniowe. W samym Iranie trochę mniej, bo jeszcze przeloty. Zobaczyłem ładny kawałek Iranu i miałem wszystko podane na tacy, że tak powiem. Również wiza i ubezpieczenie były załatwione przez biuro, więc spokojnie mogłem zając się zwiedzaniem i poznawaniem Iranu. Może jeszcze kiedyś tam wrócę :)

  • a co jeśli mam pieczątkę z Izraela wbitą w paszport? wpuszcza mnei czy będize jazda i lepiej wyrabiać nowy paszport…zastanwiam się . Wiesz coś na ten temat?

    • Z tego co wiem, to z pieczątką z Izraela nie ma możliwości wjazdu… Niestety :(

  • Grzesiu Hruby

    Czy do wyrobienia wizy na lotnisku potrzebny jest ” Authorization Code (Poparcie wizowe)” ?

    • O nic takiego nie pytają. Podpytałam tez koleżankę, która niedawno w Iranie była i potwierdza, że nie wymagali Authorization Code.

  • Luxtc

    A w jaki sposób zorganizowałaś przeloty do Iranu? Wynika z tekstu, że przez Stambuł, ale czy z Warszawy lub z Pragi? No i jakimi liniami? Zastanawiam się nad Pegasusem.
    Ciekawi mnie też czy jest możliwość niewpuszczenia na pokład samolotu już bezpośrednio do Iranu? Straszątym pośrednicy wizowi….

    • Dokładnie – przez Stambuł, ale nie bezpośrednio z Polski, bo wcześniej byłam jeszcze na Cyprze. Moja trasa wyglądała tak, że WizzAirem za grosze z Katowic poleciałam do Larnaki, a później z północnej części Cypru (lotnisko Ercan) za jakieś 100 zł do Stambułu na lotnisko Sabiha Gökcen, przedostałam się na lotnisko Atatürka i poleciałam już bezpośrednio do Teheranu (chyba Turkish Airlines).
      A jeżeli chodzi o niewpuszczenie na pokład, to nigdy o takim przypadku nie słyszałam, ale mogę popytać znajomych, którzy mają większe doświadczenie :) Wydaje mi się, że może to być sztandarowy tekst pośredników, bo przecież muszą jakoś zatrzymać klienta.

      • Luxtc

        Dziękuję Ci za odpowiedź.
        Właśnie też tak sądziłem aż ujrzałem taką informację na stronie naszego MSZ.
        Znalazłem połączenie Praga-Stambuł-Teheran na luty za ~1050zł/głowę z bagażem 20kg i sprzętem (snowboard) i jest to o tyle wygodne, że w Stambule nie trzeba się już bawić w zmiany lotnisk z tymi deskami itd. Na Ataturk siedziałem już 2 razy po 7h lecąc do Kuala i potem do Perth. Da się przeżyć :)

        Rozważałem wcześniej Katowice-Kijów-Teheran ale w Kijowie zmiana lotnisk. Oraz Warszawa-Moskwa-Teheran.
        Zapytaj proszę znajomych o wejście na pokład bez wizy bo mam kolegę marynarza, który kończy kontrakt tuż przed naszym wyjazdem i nie ma szans na wysłanie jego paszportu do ambasady.
        pozdrawiam / Łukasz

        • Pytanie już poszło i w tej chwili odpowiedzi są 2: nie, nie ma takiej opcji, żeby nie wpuścili na pokład samolotu :)

          Tylko na ten Stambuł uważaj, sprawdź prognozy długoterminowe, żebyście przypadkiem nie trafili na śnieżycę, bo od soboty Turkish Airlines anulował 1000 lotów. Zazwyczaj śnieg jest w styczniu, ale ostatnio pogoda zdziwaczała, więc nie wiadomo co się w lutym stanie :)
          I jeżeli wybierzecie Stambuł i będziecie tu trochę dłużej to dajcie znać, może akurat będę w mieście to się Wami zajmę :)

          • Luxtc

            Fajnie, dzięki za szybką reakcję. W takim razie zaryzykujemy.

            Wg przewoźnika będziemy na Ataturk prawie 5h z czego odpadnie sporo na odprawy.
            Ale nie wykluczam letniej krótkiej eskapady, wtedy mogę się wcześniej odezwać :)