Zachód słońca nad morzem Śródziemnym.
Ślubna sesja zdjęciowa w bardzo trudnych warunkach- na środku drogi, między jadącymi samochodami. Znaki drogowe niby stoją, ale zasada jest taka, że kto pierwszy zatrąbi dojeżdżając do skrzyżowania, ten pierwszy jedzie. 
Fajnie oświetlony sklepik z lampami.
Nocne pogaduchy mieszkańców na plaży.
Stare Yafo.
Kościół Św. Piotra, gdzie odprawiane są msze w języku polskim.

Praktycznie całe Yafo oświetlone jest wiszącymi żarówkami.

„Manhattan”
Później pojechaliśmy do części nadmorskiej i bardzo rozrywkowej. Na molo panowie akurat łowili ryby.
Deptak był pełen ludzi, a wszystkie knajpki były zapełnione.

To jest moje ulubione zdjęcie. Pan uprawiający jogging w pewnej chwili zobaczył, że za oknem ćwiczy kilka fajnych babek i natychmiast zatrzymał się, żeby podejrzeć :)
Część plaży jest oświetlona, więc można zagrać w siatkówkę. Niedaleko była również plażowa siłownia czynna całą dobę.

W drodze powrotnej trafiłyśmy na pokaz mody. Odbywał się na molo, ale teren był zamknięty, a wstęp tylko z zaproszeniami. Wypatrzyłyśmy tego oto przyjemnego dla oka pana w kapeluszu :)
Barman mieszał kolorowe drinki…
… a średnia wieku, jak widać, bardzo wysoka. 
Ostatnie spojrzenie na miłego pana i wracamy do autobusu!
0
  • Haha, faktycznie fajne to zdjęcie z podglądaczem. Ci faceci, wszędzie tacy sami…
    A pan na molo łowi również w nosie, więc coś na obiad napewno się trafi ;)

  • Hej, odpowiedziałam u mnie, ale tu też przesyłam: „Raczej tak, ale byłam w Wenecji z całą grupą od rana do południa bez noclegu i bez jedzenia, bo obiadokolacja była poza miastem, więc nie straciłam tu specjalnie dużo pieniędzy. Ostrzeżono nas, że ceny jedzenia, deserów jak lody czy kawy są kilka razy droższe przy stolikach niż przy barze, a także im dalej od Placu św Marka tym taniej. Dlatego ja wypiłam tu tylko cappuchino przy barze, gdzieś w małej restauracyjce w jednej z uliczek za 2euro. W takich mniejszych uliczkach widziałam też kawałki pizzy za około 4euro. Byłam też w zwykłym sklepie spożywczym tutaj, po chleb, coś jak tostowy, za 4 euro. A tak to patrzyłam jeszcze na ceny pocztówek, od 60centów do 2 euro.”

    Nie wiem czy o taką odpowiedź ci chodziło, myślę, że jakbym była tam bardziej prywatnie, to bardziej skupiłabym się na cenach. Tak to skupiałam się na spacerze, a większość kosztów typu parking, bilet na tramwaj wodny mieliśmy załatwione.

    Wydaje się fajnie w TelAvivie. Widać że dużo tu się dzieje.
    Pozdrawiam ;)

  • hej Piękna! To stare zdjęcia czy znów się tam wybrałaś? Moja podróż zaczyna się za 18 dni i wiem, że będzie pełna wielu wzruszeń i uniesień, ech. Buziaków sto.

  • Bardzo fajnie zdjecia- noca wychodzi zupelnie inny klimat miasta.
    No i jaki super naglowek bloga!!! Bardzo mi sie podoba!

  • Uwielbiam.