Po kilku godzinach marszu wzdłuż Bosforu ekipa podzieliła się na 2 obozy: tych „złych i głodnych” oraz tych „obrażonych, złych i mniej głodnych”. Ja, chociaż wcale nie taka zła, dołączyłam do pierwszej grupy, żeby za bardzo nie ucierpieć, a przy okazji zjeść coś dobrego. Maszerowaliśmy więc dalej, z Bebeku na Ortaköy, obok najsłynniejszych stambulskich klubów, pod mostem, obok sklepu, w którym sprzedają wieprzowinę, aż w końcu kiedy słońce zaczynało zachodzić dotarliśmy do niepozornej knajpki ze świetnym widokiem. Był ayran i było mięsko, a po jedzeniu znowu podział na grupy, tym razem grupy aktywistów i nudziarzy. Nie mogłam się zachować inaczej, jak wybrać kolejny raz grupę nr 1 i tym samym wybrać się na Sultanahmet na pokaz tańca derwiszów.

IMG_4223

IMG_4224

IMG_4230

IMG_4233

IMG_4234

IMG_4235

IMG_4236

IMG_4238

IMG_4239

IMG_4242

IMG_4243

IMG_4245

IMG_4247

IMG_4249

IMG_4250

IMG_4251

IMG_4255

IMG_4257

IMG_4258

IMG_4268

IMG_4271

0