Europa Grecja

Legendy i mity wyspy Skopelos

skopelos legendy
Mała ta wyspa Skopelos – jedyne 96 km², a legendy czają się za każdym zakrętem, których jest tam co niemiara! Mieszkał tu krwiożerczy smok, wyspę często atakowali piraci, wszędzie są ukryte skarby, a żeby je zdobyć należy kogoś zamordować. Poznajcie legendy wyspy Skopelos – takie, które być może przeczytacie w przewodnikach oraz takie, które przekazywane są przez mieszkańców z pokolenia na pokolenie.

Mit Alkione i Keyksa

a) Alkione była rzekomo jedną z siedmiu córek boga wiatru Eola. Jej mężem był król Keyks, który z kolei był synem Fosforosa – boga i uosobienia Gwiazdy Porannej. Alkione i Keyks jako para idealna uznali, że ich szczęście jest wystarczająco duże, aby móc nazywać się bogami. I tak Alkione stała się dla Keyksa Herą, a Keyks nazywany był Zeusem. Oczywiście rozgniewało to bogów, którzy zmienili Alkione i Keyksa w ptaki.
b) W innej wersji tego mitu Keyks zginął w tonącym statku, podczas swojej podróży do wyroczni. Alkione tak bardzo kochała swojego męża, że po usłyszeniu tej tragicznej nowiny, rzuciła się z klifu. Chciała być z nim na zawsze. Bogowie zlitowali się nad parą i przekształcili ich w ptaki morskie. Alkione została zimorodkiem (halcyon), a Keyks nurkiem.
Zimorodek ma swój okres lęgowy podczas przesilenia zimowego. Eol upewnił się, żeby na czas wykluwania się młodych, czyli kilka dni po 15. stycznia, pogoda zawsze była ładna i bezwietrzna.
I faktycznie, podczas zimy, kiedy pogoda na kilka dni staje się przyjemniejsza, Grecy zwykli mówić, że nadeszły „dni zimorodka”.

Mit o smoku

Dawno, dawno temu, na wyspie Skopelos mieszkał krwiożerczy smok, który atakował domostwa i zjadał mieszkańców. Ludzie żyli w tak ogromnym strachu, że w końcu postanowili opuścić wyspę, pozostawiając ją bezludną.
Władcy Grecji stwierdzili, że smoka mogą wykorzytać do własnych celów i zdecydowali, że będzie im służył do egzekucji więźniów. Ładowali więc więźniów na statek i wysyłali ich do Panormos lub bezimiennego portu, który obecnie nazywa się Elios. Smok był zadowolony do tego stopnia, że zajadał się skazańcami przez 400 lat.
Po tym wszystkich latach na statku transportującym więźniów zatrudnił się Reginus. Był zwykłym marynarzem, który postanowił zakończyć terror smoka na wyspie. Kiedy statek dobił do bezimiennego wtedy portu, Reginus wyskoczył na brzeg, dobył miecza i wykrzyknął: „Gdzie, w imię miłosierdzia, jest smok?!„. „Miłosierdzie” to po grecku „elios”. Tak też po dziś dzień nazywa się ten port.
Reginus szukał smoka po całej wyspie, aż w końcu udało mu się go zagonić na skraj lądu, między miejscowościami Stafilos a Agnontas. Reginus zabił smoka, a siła jego sprawiedliwego ramienia sprawiła, że ziemia rozstąpiła się i pochłonęła potwora. Mieszkańcy wyspy z radością powrócili na bezpieczną wyspę, a Reginus postanowił zostać na niej na zawsze.

Legenda o Pani z Jeziora

Wyspa Skopelos zawsze była pełna bieżącej wody i dzięki temu również bardzo płodna. Dwa najwyższe szczyty są pełne źródeł oraz wróżek. Wróżki na wyspę Skopelos dotarły z kontynentu, gdzie znajduje się strumień nazywany Limni (jezioro). Co noc, kiedy nikt nie patrzył, skopelańskie wróżki kąpały się w okolicznych strumieniach. Pewnej nocy, jakieś 100 lat temu, pewien pijany mężczyzna zgubił się wracając do domu i nagle, w lesie usłyszał głosy i śpiew. Wcześniej słyszał pogłoski o wróżkach, ale nigdy nie wierzył, że mógłby je spotkać.
Ukrył się za drzewem i obserwował wróżki kąpiące się w krystalicznie czystej wodzie. W pewnej chwili uświadomił sobie, że stoi tuż obok miejsca, w którym wróżki pozostawiły swoje rzeczy. Długo nie myśląc wybiegł z ukrycia i zabrał skrzydła jednej z nich. Wróżki widząc go, uciekły we wszystkie strony świata, pozostała tylko jedna – ta, która nie mogła znaleźć swoich skrzydeł.
Mężczyzna zabrał ją do domu i wkrótce wzięli ślub. Żyli szczęśliwie i mieli dwójkę dzieci. Mężczyzna przestał pić i pracował od świtu do zmierzchu, żeby zapewnić swojej rodzinie dobre życie. Nikt na wyspie nie znał tajemnicy wróżki.
Pewnego dnia wróżka przeglądała stare rzeczy i przypadkiem natrafiła na swoje skrzydła. Założyła je i natychmiast zniknęła. Szukali jej wszyscy, ale nikt nie natrafił na jej trop. Uznano więc, że przepadła na zawsze. Jednak codziennie, kiedy mąż wracał z pracy, zastawał ugotowany obiad, nakarmione dzieci i wysprzątany dom. Wróżka kochała swoją rodzinę tak bardzo, że nie mogła ich zostawić, dlatego wracała do domu co ranek. Mąż domyślił się, że wróżka pojawia się w domu zaraz po jego wyjściu, więc raz postanowił nie iść do pracy. Kiedy wróżka pojawiła się, zabrał jej skrzydła i wrzucił je do kominka. Dzięki temu została z nim na zawsze i żyli długo i szczęśliwie.

Legenda o piratce Adrinie

W roku 1276, rycerz Licario, komandor bizantyjskiej floty, przepędził Wenecjan i przejął wyspę Skopelos. Były to czasy, kiedy wyspa była bardzo często atakowana przez piratów. Była idealnie położona, bo wszystkie statki płynące z Salonik musiały wybrać trasę między Skopelos a Alonissos lub Skopelos i Skiathos.
Panormos i Blo (osłonięty port) idealnie chroniły żeglarzy przed wiatrami. Z miejsc tych korzystali również piraci, którzy przypływali na Skopelos. Była między nimi Adrina – postrach Morza Egejskiego i jedyna piratka żeglująca po greckich morzach.
Adrina z jej załoga ukradli właśnie wenecki statek pełny złota. Przypłynęli wiec do portu Blo i zaczęli przygotowania do świętowania udanego ataku, jak zwykle mieli w zwyczaju. Piraci udali się w głąb wyspy po jedzenie i picie, a Adrina została, aby pilnować okrętu.
Kiedy piraci wędrowali przez wyspę, natknęli na lokalną uroczystość pełną muzyki i tańców. Od razu do niej dołączyli i zaczęli śpiewać dziwną pieśń. Mniej pijani mieszkańcy od razu zrozumieli tekst i natychmiast uciekli. Reszta nie miała tak dużo szczęścia. Jednak w momencie, gdy zabity został pierwszy mieszkaniec, pojawiła się Maryja Dziewica ze swoim mieczem i sytuacja się odwróciła. Piraci byli ściagani, aż trupem padli wszyscy.
Kiedy Adrina dowiedziała się o tym co się stało jej załodze, zabrała skarb ze statku i utopiła go w Blo. Długie godziny zajęło jej ukrycie złota, a kiedy jej się to udało, wdrapała się na skałę w pobliżu Panormos i skoczyła do morza. Od tej pory miejsce to nazywa się Adrina.

Mit o ikonie

a) Kiedy Konstantynopol został zaatakowany przez Turków, mnisi za wszelką cenę chcieli uchronić święte ikony przed zniszczeniem. Wrzucali je do morza z nadzieją, że przetrwają. Wierzy się, że dzięki wiatrowi i prądom morskim przez stulecia dopływały do brzegów Grecji.
Kilka monastyrów na wyspie Skopelos, w tym oczywiście kapliczka Św. Jana, zostały wybudowane w miejscach, w których w cudowny sposób objawiły się ikony.
b) Mieszkańcy Glossy wędrując po okolicy zobaczyli w wodzie błyszczący przedmiot. Kiedy go wyłowili okazało się, że to ikona Św. Jana. Natychmiast zanieśli ikonę do biskupa, który ogłosił to cudem i zarządził budowe kapliczki. Kiedy na miejsce zwieziono materiały budowlane, zaczęły one znikać. Okazało się, że co noc wynoszone były na okoliczną, stumetrową skałę. Zrozumiano wtedy, że Św. Jan życzy sobie, aby jego kapliczka wybudowana została właśnie tam.
c) Pewnego dnia na stumetrowej skale dostrzeżono światło. Ciekawscy mieszkańcy tłumnie gromadzili się u jej podnóża, aby dowiedzieć się co jest grane. Kiedy nie było szansy na rozwiązanie zagadki, postanowiono wykuć schody na sam szczyt skały. Znaleziono tam ikonę Św. Jana, która świeciła własnym blaskiem i od razu zdecydowano, że właśnie w tym miejscu stanie kapliczka.
d) Mieszkańcy wyspy wdrapali się na stumetrową skałę i znaleźli na niej ikonę. Postanowili zabrać ją ze sobą do najbliższego kościoła i tam zostawić. Kiedy zjawili się w kościele kolejny raz, aby pomodlić się przed ikoną, okazało się, że już jej w kościele nie ma. Długo się nie zastanawiając udali się na skałę i faktycznie tam znaleźli ikonę. Jako, że ikona w cudowny sposób przeniosła się na szczyt, to tam wybudowano kaplicę.

Legenda o Św. Reginusie

Pewnego dnia na wyspie Skopelos pojawiła się para z Włoch, która wędrowała po okolicznych lasach. Podczas jednego ze swoich spacerów spotkali na drodze starca. Nie wiedząc z jakiego kraju pochodzą od razu zaczął do nich mówić po włosku, co bardzo ich zdziwiło. Rozmawiali przez chwilę, a ów napotkany człowiek powiedział w końcu, aby się nie martwili, bo ich problem niedługo się rozwiąże. Włosi nie rozmawiali z nim, co prawda, o żadnych prywatnych sprawach, ale domyślili się, że chodzi im o bezpłodność kobiety. Mężczyzna uprzejmie ich pożegnał, wskazał swój dom i zaprosił w odwiedziny podczas kolejnej wizyty na wyspie.
Niedługo po powrocie pary z wakacji, okazało się, że kobieta jest w ciąży. Po urodzeniu dziecka, wszyscy razem udali się na Skopelos, aby spotkać się ze starcem. Poszli we wskazane miejsce i zamiast domu zastali tam monastyr Św. Reginusa, patrona wyspy. Uznali, że to właśnie jego napotkali na drodze.

Legenda o Barbarossie

Pewnego dnia, kiedy wszyscy mężczyźni byli poza Skopelos, a zostały na niej tylko kobiety i dzieci, wyspę planowali zaatakować piraci admirała Barbarossy. Widząc zbliżającą się flotę, w obawie o swoje życie, mieszkańcy skryli się w okolicznym kościele i modlili się żarliwie o przetrwanie. Jednak po kilku godzinach w ukryciu żaden atak nie nastąpił, więc kobiety wyszły z kościoła, żeby sprawdzić co się stało. Na plaży zobaczyły całą flotę rozbitą w drobny mak, postanowiły jednak przejść się pomiędzy pozostałościami i sprawdzić czy ktoś przeżył. Znaleziono jednego rozbitka, który od razu został przeniesiony do kościoła. Tam, zaraz po otwarciu oczu, wskazał na podobiznę Archanioła Gabriela i stwierdził, że ta właśnie osoba pojawiła się nad morzem, mieszała wodę i robiła fale.
Ciała piratów wraz z kilkunastoma skrzyniami skarbów pochowano na szczycie góry Karia. Nikt nie chciał mieć nic do czynienia ze złotem, które uznawano za przeklęte.
Duchy piratów do dziś pilnują grobowców (Sendoukia), nie pozwalają odnaleźć lokalizacji skarbu.

Legenda o wyspie Dasia

Wszyscy mieszkańcy wyspy mieli taki sam sen – śnił im się czarnoskóry mężczyzna, który kusił ich, aby wybrali się na sąsiednią wyspię Dasię, gdyż tam ukryty jest skarb. Aby go zdobyć, trzeba było znaleźć marmurowy tron i źródełko. Było tylko jedno „ale”- aby zdobyć skarb, trzeba również kogoś zabić. Nikt oprócz jednego śmiałka nie chciał się wybrać na poszukiwanie bogactwa. Wraz ze swoim bratem popłynął na wyspę, gdzie faktycznie udało im się znaleźć skarb. Brat natomiast, zgodnie z planem, został utopiony w owym źródełku. Po powrocie na Skopelos zaczął udawać, ża martwi się nieobecnością brata. Zaczął się jednak bardzo szybko bogacić, więc mieszkańcy zorientowali się jaka jest tego przyczyna. Bogactwo nie przyniosło mu szczęścia, gdyż wszystko, za co się zabrał, od razu się rozpadało. Na Skopelos mawia się, że spotkało go dodatkowe przekleństwo – ponoć od tamtego dnia nie może zmrużyć oka.

Legenda o Stafilosie

Według legendy Stafilos był pierwszym władcą wyspy Skopelos, która była wówczas nazywana Peparethos. Był on synem boga wina Dionizosa oraz Ariadny – córki króla Minosa. Mówi się, że to on przywiózł na wyspę pierwsze szczepki winorośli oraz drzew oliwnych. Pomiędzy plażą Velanio a Stafilos odnaleziono starożytny grobowiec, a w nim miecz ze złotą rękojeścią, który miał należeć do Stafilosa.

Będzie mi bardzo miło jeżeli podzielisz się wpisem z innymi lub zostawisz komentarz.
A poza tym:
    ⋅ Przeczytaj resztę wpisów z tej kategorii. Kliknij tutaj!
    ⋅ Na wyspie Skopelos polecam zatrzymać się w hotelu Rigas. Kliknij, aby zarezerwować!
    ⋅ Zapisz się na newsletter, w którym będziesz otrzymywać najnowsze wpisy i inne informacje. Szczegóły tutaj!
    ⋅ Śledź fanpage bloga na Facebook’u – to tam znajdziesz bieżące informacje i zdjęcia z podróży. Klik!
    ⋅ Masz pytanie? Pisz na adres paulina@muchawsieci.com
Dziękuję za odwiedziny! I do zobaczenia!