Wyprawa nad Morze Czarne zakończyła się totalną porażką. Nikt nie wstał na czas, nikogo nie skusiły opowieści o tajemniczej plaży i skokach do wody z klifu. Upalny dzień byłby całkowicie stracony gdyby nie Saner i jego propozycja. Zebrałyśmy się w rekordowym tempie, po drodze zrobiłyśmy zakupy na piknik, zgarnęłyśmy Nasera i stawiłyśmy się w porcie Kabataş. Po godzinie rejsu promem dotarliśmy do pierwszej wyspy- Kınalıady.
717a2-img_9247
85ab5-img_9250
ef85d-img_9266
69b85-img_9271
746d7-img_9272
Tak się bawią tureckie dzieciaki!
c0893-img_9278
Na plażowe śniadanie przywiozłyśmy serki, pity, pomidory i cały worek owoców.
5def4-img_9283
Gospodarz Saner.
46d46-img_9294
Jedna z rezydencji przy plaży.
f3aeb-img_9298
Naser
c08fc-img_9304
Plaża była bardzo kamienista i mieliśmy wielkie problemy z dojściem do wody, a jeszcze większe z wyjściem z niej po obślizgłych kamieniach. Na szczęście nikt nie korzystał z ostatnich dni lata i praktycznie cała plaża była nasza.
c1575-img_9306
3a27a-img_9313
Na chwilę udało nam się nawet ukraść szezlongi (och, jak ja kocham to słowo!)
68530-img_9331
Kınalıada jest urocza. Nie ma na niej samochodów i wszyscy poruszają się pieszo lub ewentualnie rowerami. Dodatkowo jest typowo letnią wyspą, która staje się bezludna, kiedy tylko zaczyna się robić chłodniej.
c4adb-img_9338
e9ba2-img_9339
817f2-img_9343
f3b5a-img_9345
e115d-img_9346
f9af4-img_9347
0f81f-img_9350
bccc1-img_9353
Saner mieszka w pięknej okolicy z nieziemskim widokiem. Pierwsze pół godziny robiliśmy obowiązkowe sesje na balkonie.
24f07-img_9367
23c00-img_9368
Głównym punktem wieczoru miał być grill. Oto i on.
179b3-img_9375
ab461-img_9377
Nie byłam nigdy na tureckim grillu, ale teraz będę już wiedzieć, że podstawowe i jedyne danie to turecka kiełbasa (sucuk) pieczona na ruszcie. W smaku bardzo aromatyczna i bardzo słona. Oczywiście moja ulubiona!
41df8-img_9379
eb6f5-img_9380
9781b-img_9382
48329-img_9396
80539-img_9398
0b549-img_9402
60f3b-img_9403
Sposób podania kiełbaski też mnie zaskoczył, bo należy ją połączyć z bagietką i zmontować kanapkę. Do tego tradycyjnie sałata lodowa z pomidorem i cebulą bez dodatku przypraw, polana sokiem z cytryny.
5baf0-img_9405
Doczekaliśmy się też raki. Do osób, które nie lubią czarnych żelków Haribo- nie róbcie tego w domu :) Jest to piekielnie mocna anyżówka, którą rozcieńcza się wodą. Najlepiej smakuje w towarzystwie melona, białego sera i winogron.
a992f-img_9407
Kiedy dwie butelki raki poszły w niepamięć, kiedy już zjedliśmy Sanerowi całą chałwę, melony, chipsy, sery i tureckie bułki, ktoś rzucił hasło i w ciągu minuty byliśmy w drodze na nocne pływanie.
7ffb2-img_9413
d3b09-img_9415
fea90-img_9425
a16ad-img_9446
iężki poranek, ciężko było się zabrać. Obeszliśmy jeszcze raz okolicę i wsiedliśmy na powrotny prom.
4f518-img_9447
87d5f-img_9448
f3f85-img_9449
85866-img_9453
22f7f-img_9459
620f1-img_9465
18910-img_9479
Turecka gościnność na każdym kroku wprawia nas w osłupienie. Nie dość, że wszyscy nam pomagają, to jeszcze każdy zaprasza nas do siebie i częstuje czajem. Zwykło się mawiać: „Jesteśmy przyjaciółmi. Od teraz mój dom jest Twoim domem.”