Na ten dzień czekałam od ponad tygodnia. Przeczytałam w internecie wszystkie możliwe informacje, wypytałam wszystkich tureckich znajomych i byłam tak podekscytowana, że nie mogłam spać! Szczególnie dzisiejszej nocy!
Niestety nie mogę spędzić świąt ze znajomymi, bo wszyscy wyjechali do swoich rodzinnych miejscowości, ale i tak uważam, że ten czwartek jest jednym z najlepszych dni spośród tych 35 spędzonych do tej pory w Stambule!
Jeszcze wczoraj bardzo się martwiłam, że nie będę mogła zobaczyć głównego zwyczaju na własne oczy. Wstałam o 7 rano, żeby nic mnie nie ominęło i niespodziewanie po 1,5 h dziwne hałasy przyciągnęły mnie do okna. Kilku panów prowadziło akurat byka na ofiarowanie. Zabijanie zwierząt w miejscach publicznych jest już zakazane, więc mogła to być jedyna okazja, żeby w tym uczestniczyć. W ciągu 3 minut wybiegłyśmy na ulicę, żeby dołączyć do ‚procesji’. W tym czasie byk został już doprowadzony do miejsca ofiarowania, czyli opuszczonego sklepu kilka kroków od naszego mieszkania. Myślałam, że nikt nie wyrazi zgody na to, żebym na to wszystko patrzyła, a już tym bardziej, żebym robiła zdjęcia. Jednak widać było dumę i zadowolenie z faktu, że ktoś innego pochodzenia i religii jest tym zainteresowany.
Wszystko trwało jakieś 30 minut. Byk został związany, a na oczach zawiązano mu przepaskę. W końcu wszyscy obecni zaczęli śpiewać Allahowi pieśń, najstarszy mężczyzna uniósł nóż i byk stracił życie…
Wiem, że jest to okrutny zwyczaj i nie powinnam się tym tak ekscytować, ale było w tym coś tak niespotykanego, że cieszę się, że miałam okazję tam być.
Mam bardzo dużo zdjęć, ale mogą zostać uznane drastyczne, więc chyba powstrzymam się przed ich zamieszczaniem.
ced31-img_0392
80290-img_0396
c7cb2-img_0408
6c3de-img_0413
c1f51-img_0421
a2646-img_0446
0