Pierwszy autostop w Turcji, czyli nie taki diabeł straszny…

Bardzo nie lubię planować, za to bardzo lubię niespodzianki i szalone zwroty akcji. Nie lubię się też pakować, więc to też zawsze zostawiam na ostatnią chwilę. Wczesnego wstawania nie będę komentować… Tym razem nie jechałam sama, a z moimi współlokatorkami, więc był „plan”. Krótki i zwięzły: w sobotę rano ruszamy stopem do Eskişehiru, nie wsiadamy do…