Spacerem po Wiedniu

Z Heldenplatz od razu poszłam do pobliskiego Volksgarten, który cały wypełniony był kwitnącymi różami. Dalej przeszłam obok Parlamentu i dotarłam do wiedeńskiego ratusza. Ratusz był miejscem, w którym stwierdziłam, że nie wystarczy mi siły, żeby wrócić do domu, więc zaczęłam się cofać. Skręciłam w jedną z uliczek i trafiłam na Museumstrasse. Później faktycznie ledwo żyłam,…

Migawki z Wiednia

Kiedy mieszkałam przy Czerningasse, w drugiej dzielnicy Wiednia, zawsze szkoda mi było pieniędzy na metro czy tramwaj. Stwierdzałam, że mam tak daleko do stacji i przystanków, że połowę trasy zrobię pieszo i zupełnie nie opłaci mi się płacić za 2-minutową przejażdżkę. Szczególnie, że to dla mnie żadna przyjemność, bo nie lubię zapachu metra i panujących…

Wiedeńskie detale

Przypadkiem odkryłam kilka folderów ze zdjęciami, które nigdy na blogu nie występowały. Oznacza to oczywiście sporo postów ze starociami, ale myślę, że dobrze się złożyło, bo nie dość, że zapomniałam przywieźć swój aparat, który pewnie kurzy się teraz w moim domu rodzinnym, to jeszcze nie zaniosłam do wywołania ani jednej kliszy.    Poniższe zdjęcia przedstawiają…

Life Ball, dzień pięćdziesiąty drugi

W sobotę zupełnie przypadkiem trafiłam na imprezę, o której wszędzie było głośno, tylko dziwnym trafem własnie JA nic o niej nie wiedziałam. Na szczęście krążyłam po mieście z kolegą, oglądając setny raz te same miejsca i miałam niezły ubaw, bo kolega fajny, a i miło porozmawiać z kimś po polsku o niczym.Life Ball 2010 to dobroczynna impreza, która rozpoczyna wiedeńską konferencję dotyczącą AIDS. Jest festiwal na ulicy, przebrani ludzie, artyści, wielki bal, koncerty, mnóstwo świetnej zabawy i gwiazdy. Co do ostatniego to moje sokole oko niczego takiego nie dostrzegło (chociaż czytam wlasnie…

Mundial, dzień tzydziesty piąty

Jak praktycznie na całym świecie, tak i tu wszyscy przeżywają Mundial. Przeżywają to chyba nawet za mało dosadne słowo, bo jest tu tyle krzyku, kibiców i telebimów, że czasami nie da się przejść ulicą i czasami wracam do mieszkania baaaardzo zła za chaos i dezorganizację ruchu wszelakiego… po czym oczywiście włączam mecz i klnę do…

Wybory w ambasadzie, dzień dwudziesty pierwszy

Jeszcze przed wyjazdem postarałam się o zaświadczenie upoważniające mnie do głosowania. Później sprawna rejestracja w serwisie internetowym otwartym przez MSZ i na tym skończyły się wszystkie sprawy papierkowe.Nie było to bardzo skomplikowane i nie zajmowało dużo czasu, więc mógł to zrobić każdy- z tego co wiem nawet telefonicznie.Dzisiaj więc, z wszystkimi moimi dokumentami udałam się…

Nationalbibliothek, dzień dziewiętnasty

Rola fotografa jest jednak bardzo męcząca. Szczególnie, kiedy inni liczą na dobre zdjęcia, które są potrzebne już następnego dnia. Troszkę się nabiegałam, a dzisiaj spędziłam pół dnia poprawiając szczegóły. Wystawa na 600-lecie bitwy pod Grunwaldem odbywa się co prawda miesiąc wcześniej niż powinna, ale podobno w lipcu nie byłoby szansy na jakichkolwiek gości i odwiedzających.…

Baden bei Wien, część druga

Jestem zła na siebie, że nigdzie ostatnio nie chodzę… Było gorąco, więc po ośmiu godzinach w dusznym pomieszczeniu nie miałam już siły, a teraz pogoda się popsuła i nie mogę na deszczu robić zdjęć. W związku z moim nieprzysiadalnym stanem podzielę się planami, na które zostało mi coraz mniej czasu.W przyszłym tygodniu jadę do Budapesztu i Bratysławy.…

Baden bei Wien, część pierwsza

Pojechałam, zobaczyłam i po kilku godzinach wróciłam. Miałam plan, ale okazało się, że googlowa mapa kłamie i mój plan pływania/opalania się nie wypali w ogóle! Kasyno było zamknięte, nie było żadnych oznak, że ludzie w tym mieście gdziekolwiek mają swoje miejsce do opalania, Schwechat śmierdział niewyobrażalnie, a za każdą kąpiel termalną trzeba było dużo płacić.…

Ocaleni z Mauthausen, dzień dwunasty

Wczorajszy wieczór spędziłam na prezentacji książki pt. „Ocaleni z Mauthausen”. Miałam tam być głównie po to, aby przyjrzeć się organizacji i w razie potrzeby pomóc, jednak wyszło trochę inaczej i pełniłam rolę fotografa :) Nieudolnego fotografa, bo nigdy takich rzeczy nie robiłam i ciężko było mi wszystko ogarnąć. Starałam się jak mogłam, a że nie…

Wiedeński Prater, dzień ósmy

Byłam o włos od tego, żeby dokończenie postu o Praterze nigdy nie powstało, bo najzwyczajniej w świecie zapomniałam i chociaż miałam już przygotowane zdjęcia  to jednak zajęłam się innym tematem :)Wczoraj miałam tragiczny i zarazem śliczny dzień… do końca tygodnia ma się utrzymywać temperatura 31 stopni C… Gdybym nie była tak oszczędna to na pewno spróbowałabym się…

Wiedeń i moje mieszkanie, dzień szósty

Była  dzisiaj TAKA pogoda, a ja wpadając w śpiączkę przegapiłam TAKIE słońce. Zdążyłam (na szczęście!) wyjść i zrobić zakupy. I zrealizowałam priorytetowy plan na dworcu- zakupiłam Vorteilscard i od przyszłego tygodnia będę miała zniżkę 50% przy zakupie austriackich biletów i wiele innych zniżek w teatrach/kinach/restauracjach :) A wszystko to dlatego, że planuję wyjazd… ale o…

Wiedeński Prater, dzień czwarty

Pogoda mi troszkę nie sprzyja. Do pracy nie biorę już ze sobą aparatu, a po pracy nie chodzę zwiedzać tylko wracam przemoczona do mieszkania. Obiecałam sobie, że codziennie będę odkrywać coś nowego- wczoraj się to nie udało, ale dzisiaj chyba nadrobiłam :) Celem był Prater. Wesołe miasteczko co prawda tylko fotografowałam, ale już wybrałam sobie…

Wiedeń, dzień pierwszy

Dotarłam już wczoraj. Z małym opóźnieniem, bo panowie, z którymi jechałam nie mogli odmówić sobie kupowania w każdej napotkanej stacji benzynowej. Nasłuchałam się opowieści, poziom mojej polszczyzny drastycznie spadł, ale przetrwałam wciągając swoje kanapki z rzodkiewką i popijając colą.Mieszkam obok klubu ze striptizem. Z tego co zauważyłam na każdym rogu jest tu sex-sklep lub inny…