O Berlinie dużo już napisałam , więc tym razem treści będzie mało, nadrobię za to zdjęciami. Czasu w Berlinie miałam niewiele, bo tylko jeden niepełny dzień przed wylotem do Macedonii, ale i tak udało nam się przespacerować po dzielnicy Friedrichshain, zaliczyć jedną nową kawiarnię (która nie trafi niestety na listę miejsc polecanych), udało się też odwiedzić znaną i lubianą restaurację, do której bardzo często chodziłam i która z hukiem została z mojego przewodnika usunięta, trafiłyśmy na cmentarz i kolorowy bazar. W Berlinie atrakcji szukać nie trzeba. Same się po drodze znajdują. :)

Zajrzyj do mojego PRZEWODNIKA PO BERLINIE!

Berlin

Berlin

Berlin

Berlin

Berlin

Berlin

Berlin

Berlin

Berlin

Berlin

Berlin

Berlin

Berlin

Berlin

img_5468-tile

Jeżeli podoba Ci się ten post skomentuj go i przekaż dalej! Będzie mi bardzo miło :)

0
  • Wstyd się przyznać, ale mieszkając 7 lat w Poznaniu nigdy nie dotarłam do Berlina. Mam jednak silne postanowienie poprawy i pewnego dnia skorzystam z Twojego Przewodnika po Berlinie! :)

  • Śliczne zdjęcia! Najbardziej podobają mi się mini murale ze zwierzątkami. Berliński street art jest bardzo pociągający :)

  • W najbliższych dniach mam w planie odwiedziny w Berlinie :)

  • Podoba mi się ten Twój Berlin:)

  • Bardzo ciekawe, nietypowe kadry!

  • Kiedy mieszkałam w Poznaniu bardzo często jeździłam do Berlina,
    uwielbiałam właśnie takie spacery po Friedrichshain, szczególnie weekendami,
    kiedy to mogliśmy zahaczyć też o pchle targi. Ach, ten wpis zachęcił mnie do uporządkowania moich berlińskich zdjęć :) Pozdrawiam!

  • Super, że pokazujesz na zdjęciach detale – tak naprawdę to one mówią najwięcej o miejscu, ludziach i atmosferze ;) mając mało czasu dobrze skupić uwagę na drobiazgach, zamiast z obłędem w oku usiłować „zwiedzać” ;)

  • Bardzo fajne zdjęcia…takie artystyczne.

  • Murale ze zwierzętami robią wrażenie!

  • Faktycznie niebanalne te zdjęcia! Ciekawie jest zobaczyć Berlin z całkowicie innej strony :)

  • Fajne, oryginalne zdjęcia :) Plusik zwłaszcza za owocki i za gadżety ze świnkami morskimi (czy chomikami? :)). To fakt, że za kolejnym razem gdy wracamy w to samo miejsce, zaczynamy w końcu zauważać te zwyczajne szczegóły, a nie tylko turystyczną mgiełkę :) Pozdrawiam ciepło :)